Młody Liderze,

Ruszasz w ciekawą drogę – będziesz budował swój zespół, pokonywał trudności i osiągał stawiane cele.

A na tej drodze …..

Nie będę Cię zanudzał truizmami, że życie to ciągłe wyzwanie, że jedno co jest pewne, to ciągłe zmiany, … To wszystko prawda i tak rzeczywiście jest.
Napotkasz na swojej drodze wiele takich sytuacji. Będziesz z nimi się borykał: z trudnymi we współpracy szefami, ze spadkiem motywacji współpracowników, z roszczeniowymi klientami, z pozornie lub faktycznie dziwacznymi procedurami.
(Tu przy okazji polecam nasze webinary i moduły Szkoły, w których znajdziesz pomysły jak sobie radzić).

W moim liście pragnę zwrócić Ci uwagę na rzecz, która może być trudna do zaakceptowania, ale muszę Cię uprzedzić, a nawet zapewnić:

będziesz popełniał błędy.

Nie jest to sytuacja miła dla Ciebie, wiem nawet jak bardzo – też byłem przez wiele lat aktywnym menedżerem i takie sytuacje były moim udziałem.
Nie jest wielkim pocieszeniem świadomość, że każdy popełnia błędy. Gdzieś w naszej podświadomości istnieje przekonanie, że szef nie powinien popełniać błędów. Że błąd szefa jest potwierdzeniem słabości, że dobry szef zawsze podejmuje właściwe decyzje i tak dalej.
Widziałem takie postawy u wielu mniej doświadczonych szefów – popełniona pomyłka, a potem brnięcie w obronę złej decyzji, uparte potwierdzanie błędnego postanowienia.
Niestety. Niestety – dla tego szefa i jego załogi.

Teraz myśl Jeffa Bezosa:
Nie możesz dać gwarancji, że nigdy nie popełnisz błędu.
Możesz jednak zagwarantować, że go naprawisz

Powiedział to co prawda z myślą o relacji z klientami, a ja tu piszę o relacjach szef – podwładni.
Jako szef nie możesz zagwarantować swoim ludziom, że nie popełnisz błędu. Warto jednak aby wiedzieli i mieli dowody, że potrafisz się zreflektować, zmodyfikować decyzję, przyznać do pomyłki.

Wracajac do Jeffa – czyż Twoi podwładni nie są Twoimi najważniejszymi Klientami?

Krótka ilustracja.
Znam menedżera, Bartka, który nie wyrażał zgody na prośby pracownika, aby zmienić dział. Ten pracownik był bardzo potrzebny, pełnił ważną rolę w dziale, więc decyzje Bartka miały racjonalne podstawy.
Motywacja podwładnego była coraz niższa, widać było, że się męczy. Aż któryś z kolegów Bartka „pomógł” mu (w ramach dość twardej rozmowy) spojrzeć na sprawę z różnych stron. Po tym zdarzeniu Bartek przeprowadził rozmowę z pracownikiem, wyszukał kandydata na następcę i ustalił z odchodzącym podwładnym plan szkolenia “nowego” i wreszcie wyraził zgodę na zmianę działu.
Wynik? To właściwie dwa wyniki:
• pierwszy – dotyczył samego podwładnego: motywacja wzrosła, szkolenie się odbyło z sukcesem, następca był świetnie przygotowany do pracy,
• drugi – organizacyjny: dość „wojenna” współpraca działu Bartka z tym, do którego przeszedł jego dotychczasowy podwładny znacząco się poprawiła; a on sam stał się ambasadorem swojego byłego działu.

Historia wygląda na idealistycznie nierealną – jedyna jej wada jest taka, że wydarzyła się naprawdę. To ja byłem tym “Bartkiem”. Do dziś jestem wdzięczny mojemu koledze, który ze mną twardo porozmawiał. A także mojemu ówczesnemu podwładnemu, za jego postawę.

Nie bój się popełniać błędy, jak Ci się przydarzą – wyciągaj wnioski.
Błędy naprawiaj, a wnioski wdrażaj (błędów będzie mniej).

Uśmiechnij się i powodzenia,
Tomasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *